Badanie piersi

09.09.2009 17:34
Mammografia oraz samobadanie to najlepsze metody pozwalające wykryć pierwsze zmiany nowotworowe w piersiach

Mammografia oraz samobadanie to najlepsze metody pozwalające wykryć pierwsze zmiany nowotworowe w piersiach (Shutterstock)

Jeżeli chcesz uniknąć kłopotów z piersiami, przyglądaj się im uważnie, badaj je starannie co miesiąc. I gdy tylko zauważysz podejrzaną zmianę, nie zwlekaj z wizytą u lekarza. 80 proc. wykrywanych w piersiach zmian to schorzenia łagodne! A nawet gdy okaże się, że to nowotwór, wczesne wykrycie i leczenie zwiększają szanse powrotu do zdrowia.
Dołącz do nas na Facebooku!

W gruczołach sutkowych są: tkanka łączna, gruczołowa, tłuszczowa oraz przewody mlekowe. Jedna pierś jest zwykle trochę większa od drugiej. Budowa piersi zmienia się nieco w trakcie cyklu. Im bliżej okresu , tym bardziej są nabrzmiałe i można w nich wyczuć drobne zgrubienia. Przed miesiączką potrafią się powiększyć nawet o rozmiar! Jeśli wiemy to wszystko o swoich piersiach, w czasie comiesięcznego badania łatwiej nam będzie wykryć odstępstwa od normy. Gdy coś wzbudzi nasz niepokój, warto to omówić z lekarzem. Jeśli i on uzna, że dzieje się coś podejrzanego, może zlecić dodatkowe badania: USG i mammografię, a potem biopsję (z podejrzanych zmian pobiera się specjalną igłą tkanki do badania pod mikroskopem) i czasem rezonans magnetyczny.

Podstępne komórki

Jeżeli wykonane badania potwierdzą diagnozę, że jest to rak piersi - rozpoczyna się leczenie. Cały problem zaczął się od jednej komórki, która wskutek uszkodzenia genów i zaburzeń pracy systemu odpornościowego nabrała specjalnych cech - zdobyła zdolność do niekontrolowanego dzielenia się i zapomniała, że sama powinna w porę obumrzeć. Mnożące się bez opamiętania komórki rakowe nie zabijają zdrowych, ale zabierają im przestrzeń do życia i pożywienie. Rozpychają się, a jednocześnie "przytulają" do siebie, tworząc naciek lub guz. Komórki rakowe mogą atakować sąsiednie tkanki (tłuszczową, mięśniową lub skórę) albo wraz z krwią wędrować do innych narządów. Przy raku piersi wędrują głównie do kości, wątroby , płuc i mózgu .

Wyścig z czasem

We wczesnym etapie rozwoju (guz o średnicy do 1 cm) rak piersi może nie być wyczuwany palcami i może nie dawać żadnych dolegliwości. To stadium, w którym leczenie przynosi zwykle sukces. Komórki nowotworowe są w jednym miejscu i nie rozprzestrzeniły się po organizmie. W takim przypadku szanse na wyleczenie są niemal stuprocentowe. W miarę jak rak się rozwija (przechodzi przez cztery stadia), szanse na wyleczenie maleją. Przy każdym kolejnym stadium o 25 procent. Dlatego z rozpoczęciem leczenia nie należy zwlekać.

Oszczędnie albo radykalnie

Kilkanaście lat temu kobieta z rakiem piersi skazana była na zabieg, po którym pozostawała jej oszpecająca blizna i niedowład ręki. Dziś lekarze robią wszystko, aby kobieta odzyskała zdrowie, sprawność oraz urodę. W zależności od stopnia zaawansowania nowotworu onkolodzy proponują różne typy operacji.

Tumorektomia - wykonuje się ją we wczesnych stadiach rozwoju raka (I stopień), czyli gdy guz ma średnicę mniejszą niż 2 cm i nie zaatakował węzłów chłonnych. Chirurg usuwa guz z około centymetrowym marginesem zdrowej tkanki i (dla bezpieczeństwa) pod pachą węzeł chłonny , tzw. strażnik. Zabieg przeprowadzany jest w narkozie. Po operacji trzeba zostać w szpitalu 4-5 dni. Po wygojeniu się ran trzeba przychodzić przez 5-7 tygodni na radioterapię. Naświetla się promieniami rtg tylko operowaną pierś.

Kwadrantektomia - robi się ją wtedy, gdy guz przekroczył I stopień rozwoju i zaatakował węzły chłonne. Chirurg wycina wówczas ćwiartkę piersi, w której rozwijał się guz

(zwykle w górnej części biustu), oraz pachowe węzły chłonne. Zabieg wykonywany jest w narkozie. Po operacji onkolog najczęściej zleca radioterapię, a czasem także chemioterapię (zażywanie leków, które niszczą niedobitki komórek rakowych).

Mastektomia - jeśli guz jest duży i doszło do zaatakowania węzłów chłonnych i/lub przerzutów (III i IV stopień), wówczas zapada decyzja o amputacji całej piersi i węzłów chłonnych. Operację wykonuje się w narkozie. Chirurg usuwa gruczoł sutkowy z wypustką tkanki gruczołowej sięgającą do pachy i pachowe węzły chłonne. Potem zakłada dren, który odprowadza nadmiar limfy (płynu tkankowego). Po zagojeniu się ran rozpoczyna się terapie uzupełniające: radio-, chemio- lub hormonoterapię.

Nie ma lekko

U co piątej pacjentki lekarze diagnozują bardzo groźne formy raka piersi. Z tego powodu po operacji powinno się wykonywać specjalistyczne badania tzw. receptora HER2. Jeśli wynik jest dodatni, lekarze powinni włączać do terapii uzupełniającej leki blokujące ten receptor. To nowość w leczeniu raka piersi, dająca znakomite rezultaty.

Jeśli nie doszło do wznowienia choroby w ciągu pięciu lat po operacji, lekarze uznają kobietę za zaleczoną. Prawdopodobnie nie dojdzie u pacjentki do przerzutów czy raka drugiej piersi. Jednak trzeba trzymać rękę... na biuście. Konieczne są lekarskie kontrole i badania (przez pierwsze 2 lata po zabiegu co 3-6 miesięcy, przez kolejne 3 lata co pół roku, a potem co rok). Niezwykle ważna jest też pooperacyjna rehabilitacja - trwa ona do końca życia. Są to zlecone przez lekarza ćwiczenia i masaże. Wykonuje się je w szpitalu pod okiem rehabilitanta oraz samodzielnie w domu. Mają zapobiec usztywnieniu ręki po operowanej stronie i gromadzeniu się limfy. Trzeba też pamiętać, by nie przeciążać tej ręki: nie nosić zakupów, torebek na ramię, zegarka na rękę; nie wystawiać jej do np. mierzenia ciśnienia czy pobierania próbek krwi z żyły w zgięciu łokcia. Należy także spać, podkładając pod rękę specjalną trójkątną poduszkę. Po leczeniu uzupełniającym warto też zadbać o wzmocnienie nadwątlonej odporności. O tym wszystkim pacjentka musi się dowiedzieć nim opuści szpital. W gruczołach sutkowych są: tkanka łączna, gruczołowa, tłuszczowa oraz przewody mlekowe. Jedna pierś jest zwykle trochę większa od drugiej. Budowa piersi zmienia się nieco w trakcie cyklu. Im bliżej okresu, tym bardziej są nabrzmiałe i można w nich wyczuć drobne zgrubienia. Przed miesiączką potrafią się powiększyć nawet o rozmiar! Jeśli wiemy to wszystko o swoich piersiach, w czasie comiesięcznego badania łatwiej nam będzie wykryć odstępstwa od normy. Gdy coś wzbudzi nasz niepokój, warto to omówić z lekarzem. Jeśli i on uzna, że dzieje się coś podejrzanego, może zlecić dodatkowe badania: USG i mammografię, a potem biopsję (z podejrzanych zmian pobiera się specjalną igłą tkanki do badania pod mikroskopem) i czasem rezonans magnetyczny.

Hormonoterapia

Polega ona na podawaniu preparatów obniżających poziom estrogenów albo działających antyestrogenowo. Leczenie takie stosuje się w przypadku tzw. nowotworów hormonozależnych, czyli gdy komórki rakowe mnożą się szybciej pod wpływem estrogenów - żeńskich hormonów płciowych. Taki typ raka dość często stwierdza się u kobiet, które zapadają na nowotwór złośliwy piersi już po menopauzie .

Co powinno niepokoić

Kobieta powinna szybko zgłosić się do lekarza, jeżeli zauważy:

- zmianę wielkości lub kształtu jednej piersi,

- zagłębienie albo pomarszczenie się skóry na piersi,

- zniekształcenie brodawki sutkowej lub jej otoczki,

- owrzodzenie brodawki,

- wyciek lub krwawienie z brodawki,

- stwardnienie i powiększenie węzłów chłonnych pachy i okolicy nadobojczykowej (zwłaszcza po jednej stronie).

Moja historia. Będę obchodzić setne urodziny

Dwa i pół roku temu skorzystałam z zaproszenia na mammografię w Centrum Onkologii w Warszawie - wspomina Krystyna Graczyk. - Wcześniej coś sama wyczułam w piersi. Po badaniu w Centrum wszystko było jasne - duży guz pod samą brodawką. Wracałam do domu i robiłam sobie wyrzuty: "Dlaczego się nie badałam?". Odpowiedzi nie umiałam znaleźć. Żal mieszał się ze strachem, z bólem i wściekłością. Co robić? Do akcji wkroczył mój mąż. Pojechaliśmy do jego cioci, profesor Alfredy Graczyk, która od lat prowadzi badania nad nowymi technikami diagnozowania i leczenia chorób nowotworowych. Krok po kroku dowiedziałam się, co mnie czeka. Wierzyłam w każde jej słowo i to mnie uspokoiło. Poczułam się silniejsza i stanęłam do walki. Operacja, później chemia i naświetlania. Po wyjściu ze szpitala stosowałam się do wszystkich zaleceń - gimnastyka, dieta, kontrole u specjalisty. Ale nie wszystko szło gładko. Pojawiało się zwątpienie, strach. Wtedy pomagali mi mąż i synowie. Nie mówili wiele, ale mnie wystarczało, że byli przy mnie. Czasem powtarzali: "Będzie dobrze". Po operacji sądziłam, że już nigdy nie będę się śmiać. To nieprawda. Radość życia wraca, gdy się nabierze sił. Lęk siedzi gdzieś pod skórą. Wyłazi, kiedy czeka się na wynik badania kontrolnego. Ale ponieważ metę życia wyznaczyłam sobie na setkę, mam dużo czasu i wiele planów.

Odzyskałam dawną urodę

Byłam w piątym miesiącu ciąży, gdy wyczułam w piersi guzek - wspomina Agnieszka Fedorczyk. - Poszłam do lekarza. Zrobił mi badanie USG i na jego podstawie uspokoił mnie, mówiąc, że tkanka piersi zmienia się podczas ciąży i prawdopodobnie nie mam powodu do zmartwienia. Nie dawało mi to jednak spokoju. Jestem dziennikarką piszącą o zdrowiu i dużo wiedziałam o tej chorobie. Poza tym moja mama zmarła na raka piersi, więc należę do grupy podwyższonego ryzyka. W dziewiątym miesiącu ciąży zrobiono mi biopsję guza. Okazało się, że to rak. Po porodzie amputowano mi pierś, a potem była jeszcze chemioterapia i radioterapia. To był dla mnie szok. Myślałam, że umrę. Z drugiej strony myślałam sobie, że mam tylko 36 lat i dwoje dzieci do wychowania. To drugie dopiero przyszło na świat i potrzebuje mnie. Czułam, że nie wolno mi umrzeć... Miałam więc silną motywację do walki z chorobą. Pomogła mi rodzina, przyjaciele, wsparcie psychologa. Ale nie zwolniło mnie to z troski o samą siebie. To ja musiałam wygrać. To ja musiałam mieć siły. To ja musiałam być zdyscyplinowaną pacjentką...

To ważne, bo zdarzają się momenty zwątpienia. Podczas chemii źle się czułam, przytyłam, straciłam włosy. Nie miałam już siły, ale skądś ta siła przychodziła. Wspierały mnie też kobiety, które same przez to przeszły. Do dziś się przyjaźnimy.

Zaakceptowałam siebie bez piersi. Jednak nie czułam się bez niej zdrowa. I nie chodzi tu tylko o wygląd, ale o to, że zakłócona jest symetria ciała i boli kręgosłup . I przede wszystkim psychika. Poczucie, że czegoś ci brak. Po dwóch latach zdecydowałam się więc na rekonstrukcję piersi. Szukałam dobrego chirurga i znalazłam aż w Gryficach. Doktor Andrzej Krajewski zrekonstruował mi pierś i to dopiero była kropka nad i. Doskonały efekt plastyczny jego pracy sprawił, że zaczęła mi wracać dawna uroda. Miałam tak ogromny przypływ sił witalnych, że mogłam przenosić góry. Dziś wiem, że warto było poddać się rekonstrukcji, ale też wszystkie kobiety przekonuję, żeby szukały dobrego chirurga i dobrego ośrodka. Inaczej znowu będą cierpiały.

Powstałam jak feniks z popiołów

Moja mama zachorowała na raka piersi, gdy miała 63 lata. Żyła tylko półtora roku. Wiedziałam, że jestem w grupie podwyższonego ryzyka, dlatego przez trzy lata po jej śmierci bardzo regularnie robiłam mammografię i USG piersi. A potem jakoś sobie odpuściłam - wspomina Beata Piwowarska. - Gdy miałam 40 lat, poszłam na darmową mammografię. Odebrałam wynik i padł na mnie blady strach. Powtórzyłam badanie i diagnoza się potwierdziła. Potem była biopsja, mastektomia i dość długa chemia. Zupełnie się załamałam. Dawałam sobie półtora roku życia, tyle ile żyła mama po operacji. Przestałam chodzić do fryzjera, do kosmetyczki. Na niczym mi nie zależało. Gdy minęło półtora roku, nagle coś się we mnie zmieniło. Uwierzyłam, że pokonam raka. Odrodziłam się jak feniks z popiołów. Teraz chciałam nadrobić stracony czas i stałam się zachłanna na życie. Pomogła mi w tym Mariola Kosowicz, psychoonkolog z Centrum Onkologii w Warszawie. Wystarczyły dwa jej zdania - "Masz żyć, jakbyś miała umrzeć jutro" i "Traktuj siebie, jakbyś była najważniejsza na świecie". Jakoś to do mnie dotarło. Trafiłam do Klubu Amazonek "Żonkil" - dziś jestem jego wiceprzewodniczącą - i zobaczyłam, że są tam dziewczyny i kobiety po takich przejściach jak ja. Żyją, działają, pomagają. I ja tak zaczęłam. Stałam się zdrową egoistką. Mąż nawet czasem mi wyrzuca, że ważniejsze jest dla mnie wyjście z przyjaciółkami do teatru albo na basen niż sprzątanie czy obiad dla rodziny. Amazonki przekonały mnie też do rekonstrukcji piersi. Bolało, ale warto było. Teraz chodzę już w bluzkach z dużym dekoltem.

Nowa jak własna

Ciągle jeszcze zbyt mało kobiet decyduje się na rekonstrukcję utraconej piersi. A szkoda, bowiem nie jest to zbyt uciążliwy zabieg, a pomaga powrócić do normalności. Później zachwycone kobiety mówią: "Nic nie widać". Może warto o tym pomyśleć?

Pierś można zrekonstruować na różne sposoby i zrobić to już podczas operacji amputacji chorej piersi (zabiegu nie wykonuje się jednak w tym samym czasie, jeżeli kolejnym etapem leczenia ma być naświetlanie) albo po tygodniach, miesiącach, a nawet latach po mastektomii.

Po zabiegu

Najpierw pierś jest bardzo wrażliwa i obrzęknięta. Po tygodniu od operacji jest już lepiej. Przed upływem miesiąca nie powinno się jednak wykonywać cięższych prac, dźwigać zakupów, intensywnie się gimnastykować. Ważną częścią rehabilitacji jest noszenie specjalnego stanika lub tzw. uciskowej garderoby zapewniających prawidłowe ułożenie się implantu.

Tę bitwę można wygrać

Prof. Tomasz Pertyński, Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi

To dobrze, że mówimy otwarcie o raku piersi, bo dzięki temu kobiety wiedzą, że mogą z nim wygrać. Panie, które po mastektomii prowadzą aktywne życie, są tego najlepszym przykładem. Ale wiedza i umiejętności lekarzy to nie wszystko. Wiele zależy od tego, czy kobiety co miesiąc same się badają i regularnie chodzą na USG piersi i mammografię. Namawiam do tego gorąco, bo wczesne wykrycie nowotworu to szansa na pełny powrót do zdrowia. Badania są dostępne, jedynie trzeba chcieć je robić. Chciałbym też uspokoić kobiety, które winą za raka piersi obarczają leczenie hormonalne - środki antykoncepcyjne czy HTZ. Z całą mocą chcę stwierdzić, że stosowanie hormonów nie wywołuje nowotworów piersi. Możemy przyjąć, że w przypadkach, w których występuje czynnik genetyczny, można się liczyć jedynie z pewnym przyspieszeniem wieloletniego rozwoju nowotworu. Współczesne preparaty hormonalne stosowane w antykoncepcji oraz w ramach HTZ są niskodawkowe i bezpieczne.

Na zamówienie

To, jaką metodę zastosuje lekarz, by odtworzyć pierś, zależy m.in. od ogólnego stanu zdrowia kobiety, budowy ciała, rozmiaru piersi, ilości pozostałych po amputacji tkanek, od jej stylu życia. Bardzo ważne jest też zdanie kobiety - to ona podejmie decyzję o rekonstrukcji. Każda kobieta po leczeniu onkologicznym ma prawo do bezpłatnego wykonania operacji.

- Autoprzeszczep. Chirurdzy onkolodzy amputują chorą pierś, a chirurdzy plastycy od razu ją odtwarzają. Tkanki do przeszczepu pobiera się z powłok brzusznych lub najszerszego mięśnia grzbietu. Potem pobraną tkankę umieszcza się w miejscu usuniętej piersi. Przy tej metodzie można odtworzyć całą pierś. Zabieg przeprowadza się w narkozie. Jest bezpieczny, bo pobrana tkanka pochodzi od tej samej osoby, a więc jest mniejsze ryzyko odrzucenia przeszczepu.

- Zabieg jednoetapowy. Pod skórą w miejscu amputowanej piersi umieszcza się tzw. ekspander. To rodzaj okrągłej torebki wykonanej ze specjalnego tworzywa akceptowanego przez nasz organizm. Ekspander ma dwie warstwy - zewnętrzną komorę wypełnioną żelem sylikonowym oraz wewnętrzną, która początkowo jest pusta. Od tej pustej "kieszeni" wychodzi przewód z zastawką, który wędruje pod skórą , a potem zostaje wyprowadzony na zewnątrz z boku, tuż pod piersią. Co kilka dni pacjentka zgłasza się do lekarza i wtedy przez ten przewód wstrzykiwany jest roztwór soli fizjologicznej. W ten sposób pierś powiększa się do potrzebnych rozmiarów. Powiększanie ekspandera następuje stopniowo. Potem usuwa się zastawkę i przewód. Ekspander zostaje w ciele na stałe. Rekonstrukcję kończy odtworzenie brodawki i otoczki. Brodawkę można uformować z niewielkiego fragmentu skóry, a otoczkę wytatuować. Czasem chirurdzy wolą przeszczepić dolną część otoczki i brodawki ze zdrowej piersi.

-. Zabieg dwuetapowy. Najpierw pod skórą klatki piersiowej umieszcza się na jakiś czas tzw. ekspander tkankowy. W górnej części piersi wyprowadza się na zewnątrz malutki drenik (przewód), przez który lekarz będzie stopniowo dostrzykiwał roztwór soli fizjologicznej. Przewodu umożliwiającego napełnianie ekspandera nie widać. I nie przeszkadza.

Po odpowiednim rozciągnięciu skóry przeprowadza się kolejną operację. Usuwa się ekspander z przewodem, a w powstałej ze skóry "kieszeni" umieszcza się właściwą protezę. Potem trzeba wymodelować brodawkę i otoczkę.



Czytaj także:

Alkohol zwiększa ryzyko nawrotów raka piersi

Nie taki guzek straszny

Badanie piersi - Zaufaj swoim dłoniom

Ginekolog

Ból piersi. O czym to świadczy?



Zobacz także
  • Rak piersi
  • Mammografia oraz samobadanie to najlepsze metody pozwalające wykryć pierwsze zmiany nowotworowe w piersiach Badanie piersi
Komentarze (1)
Badanie piersi
Zaloguj się
  • Mary Sia

    0

    Chodze do ginekologa i jeszcze nigdy nie zaproponowal mi badania piersi. Sama musze zaplacic za usg. W tych artykulach zawsze wszystko wyglada tak rozowo. Bzdury. A zycie zyciem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX