Badanie gamma-kamerą

Radioaktywność, która leczy? Podczas badania gamma-kamerą to pacjent jest źródłem promieniowania. Dzięki temu bardzo szybko można np. znaleźć rozwijający się nowotwór.
Przed badaniem pacjentowi podaje się - doustnie, dożylnie lub wziewnie - izotop technetu, czyli tzw. znacznik, który "rozchodzi" się po jego organizmie. Gamma-kamera następnie "filmuje" chorego i tworzy "mapę" rozmieszczenia izotopu w jego ciele. Brak lub nadmiar znacznika wskazuje na patologię.

Zakład Medycyny Nuklearnej 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie dysponuje trzema takimi kamerami. Jedna z nich pozwala na trójwymiarową rekonstrukcję narządów. Obsługują je głównie fizycy medyczni. Urządzeń używa się do badania między innymi serca, nerek, kości, płuc, wątroby i mózgu. Na to ostatnie lekarze kierują pacjentów z urazami lub skarżących się na problemy z koncentracją, kojarzeniem, zanik wyobraźni przestrzennej, depresję albo gdy podejrzewają u nich chorobę Alzheimera.

ZMN jest jednym z nielicznych w Polsce ośrodkiem wykonującym tzw. limfoscyntygrafię. Jest to badanie naczyń limfatycznych; poddawane są mu osoby, którym usunięto węzły chłonne i nowotwory jamy brzusznej lub piersi. Przeprowadza się je zazwyczaj dwa lub trzy lata po operacji, kiedy lekarz zauważy obrzęki lub podejrzewa pojawienie się przerzutów. Za pomocą ZMN wykrywa się także ogniska zapalne tzw. metodą znakowanych leukocytów. Pielęgniarka pobiera z ciała pacjenta krwinki białe i po połączeniu ze znacznikiem wstrzykuje je do organizmu. Następnie lekarz, analizując obraz z gamma-kamery, znajduje miejsce zakażenia, bo w nim właśnie gromadzi się najwięcej leukocytów.

Dzięki tzw. badaniom izotopowym lekarze bardzo wcześnie wykrywają stany zapalne i uszkodzenia kości. Dla porównania, na zdjęciu rentgenowskim widać je dopiero wtedy, gdy kość jest uszkodzona w 30 procentach, a wtedy leczenie jest dużo trudniejsze.

Wielu pacjentów trafia do pracowni zbyt późno, bo albo lekarze nie zdają sobie sprawy z możliwości, jakie daje takie badanie, albo wzbudza ono obawy samych chorych. - Pacjentom nie grozi choroba popromienna, bo aktywność znacznika nie jest duża. Jedynym przeciwwskazaniem jest ciąża - tłumaczy kapitan lek. Artur Stępień, kierownik pracowni.

Zakład Medycyny Nuklearnej przyjmuje pacjentów z regionalnych i branżowych kas chorych. Dziennie zgłasza się ich około piętnastu. Można też przyjść bez skierowania, a obecni na miejscu lekarze stwierdzą, czy faktycznie badanie jest niezbędne. - Nikogo niepotrzebnie nie narażamy na działanie substancji promieniotwórczych - mówi doktor Stępień. - Dlatego pacjenci powinni być jak najlepiej poinformowani, żeby się niepotrzebnie nie denerwowali. Prosimy ich także, aby przynosili wyniki innych badań, np. USG czy zdjęcia rentgenowskie, w zależności od tego, jakie mamy wykonać badania - dodaje.

Do Zakładu Medycyny Nuklearnej pacjenci przychodzą się również leczyć. - Chorym na nadczynność tarczycy podajemy jednorazowo kapsułkę promieniotwórczego jodu. On częściowo niszczy tkankę gruczołu i dzięki temu zmniejsza się produkcja hormonów - wyjaśnia dr Stępień.

W podobny sposób, przy użyciu izotopu strontu, leczy się przerzuty nowotworowe do kości.

Zakład Medycyny Nuklearnej

W 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym, ul. Wrocławska 1-3, tel. 630 82 75, czynny od poniedziałku do piątku. Szczegółowa informacja dla pacjentów na stronach: www.nucmed.republika.pl lub www.nucmed.citynet.pl

Technet

Odkryty we Włoszech w 1937 roku pierwiastek z grupy manganowców, liczba atomowa 43. W organizmie rozpada się już po 48 godzinach, łatwo go wydalić, dlatego używany jest jako znacznik. Pacjentom zaleca się, żeby po badaniu dużo pili i jedli witaminy A, C i E. Jako znaczników używa się też talu i galu oraz jodu. Ten ostatni jednak pozostaje w ciele chorego nawet kilkanaście dni.



Czytaj także:

Mammografia lub USG, czyli którą metodę badań wybrać

CyberKnife (chirurgia cybernetyczna)

Tomografia komputerowa

Pamiętaj o badaniach, czyli jak uprzedzić chorobę

Magnetyczny rezonans jądrowy (MRI)

Scyntografia nerek (badanie izotopowe)

Więcej o: