porady problemy w rodzinie i związku

  • Chorobliwa zazdrość czy życiowy pech?

    Chorobliwa zazdrość czy życiowy pech?

    Witam, nie umiem zdobyć się na odwagę, by iść do psychologa, ponieważ boję się, że mój problem wcale nie okaże się poważnym problemem. Zakończył się mój trzeci związek. Mam 30 lat. Coś jest ze mną nie tak i o ile interesuję się psychologią, tak nie potrafię sobie pomóc, ponieważ nie wiem, jak.

  • Była żona utrudnia kontakty z dzieckiem

    Była żona utrudnia kontakty z dzieckiem

    Moja była żona utrudnia mi kontakty z synem. Maciuś jest od września przedszkolakiem i podobno teraz "ciągle choruje". Rzecz jednak w tym, że jest chory zawsze wtedy, gdy ma się ze mną spotkać. Ostatnio była żona już nawet nie wymyśla dziecku chorób, ale mówi, że nie puści go ze mną na weekend, bo po spędzeniu ze mną czasu "zawsze wraca chory". Mówi takie rzeczy przy Maćku. Co mogę z tym zrobić? Gdzie domagać się swoich praw?

  • "Życzliwa" teściowa

    Jesteśmy młodym małżeństwem, mieszkamy u rodziców mojego męża, a niedawno zostaliśmy rodzicami. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie teściowa. Ona nieustannie mnie poucza. Myślę, że wychodzi z założenia, że nie potrafię zająć się własnym dzieckiem. Ciągle wmawia mi, że coś robię tak. Mąż próbuje mnie uspokoić tłumacząc, że mama chce tylko naszego dobra i powinnam jak najwięcej korzystać z jej cennych rad. Szanuję teściową, ale coraz częściej muszę się powstrzymywać, by nie powiedzieć jej, żeby w końcu dała mi spokój. Bardzo proszę o radę, jak wytłumaczyć teściowej, że nie potrzebuję jej rad, jednocześnie nie raniąc jej uczuć.

  • Choroba afektywna dwubiegunowa, a genetyka

    Choroba afektywna dwubiegunowa, a genetyka

    Moja żona ma chorobę afektywną dwubiegunową. Kocham ją, nie zamierzam się rozstawać, jednak boję się mieć dzieci. Brat żony ma schizofrenię. Jaką mam szansę na to że będę ojcem zdrowych dzieci? Jak to wygląda procentowo?

  • Teściowa z dowcipu?

    Teściowa z dowcipu?

    Mam problem z mężem. Nie lubi mojej mamy, chociaż ta nigdy niczego złego mu nie zrobiła. Mieszkamy w jednym domu, ale mamy osobne wejście. Mama pomaga mi przy dzieciach (dziewczynki są jeszcze małe: 2 latka i 4 latka), w prowadzeniu domu. Owszem, spędzamy ze sobą sporo czasu, ale głównie wtedy, gdy mąż jest w pracy. Mama nigdy nie wtrąca się do naszych spraw osobistych i tak dalej. Nie wiem, o co chodzi mojemu mężowi, ale chce się koniecznie wyprowadzić, bo ma dosyć teściowej. Boję się, że sobie nie poradzę z dziećmi bez mamy. Chciałabym z nią mieszkać przynajmniej do czasu, jak młodsza Kasia pójdzie do przedszkola. Zresztą dla starszej i tak nie było miejsca w przedszkolu, bo nie pracuję. Jak przekonać męża, żeby dał nam jeszcze czas, aż dziewczynki przestaną być takim obciążeniem?